Mam świra na punkcie Szekspira

Mr.Yrdle

Arkas

Szczere oceny

księga
shortcut
• 2005
Aprilis Maius Iunius
Iulius Augustus
September October
November December

• 2006
Januarius Februarius
Martius Aprilis Maius
Junius Julius

RADIO

Lay: projekt własny; wykonanie też ja © ver 2.0 2006

11.09.2008 :: 00:46
"Nie lubię jak mi dziękują. Jakby człowieka przywiązywali tą wdzięcznością - z jednej strony przyjemnie, a z drugiej nie pozostaje nic innego, jak tylko dalej pomagać" Zimne brzegi - Siergiej Łukjanienko
Komentuj (0)


27.07.2008 :: 21:40
Moje szczęście w kartach wróciło, co zwiastuje definitywny koniec mojego fatalnego zadurzenia. Wszystko po staremu tylko tym razem szkoda że wróżby klarciane się nie spełniają, bo czekam na ten ogromny przypływ gotówki... ale chyba karty też potrafią świetnie grać...

Les chevaux rebelles -Maxime le Forestier
Komentuj (0)


21.07.2008 :: 02:36
Życie niczym układanka w pewnym momencie składa się w całość... psstryk. iluminacja. i nagle wszystkie niezrozumiałe elementy wskakują na swoje miejsca.
I niestety albo i stety(zależy dla kogo) na umiejętnie postawione pytanie zarówno odpowiedź jak i brak odpowiedzi są jednoznaczne.
I do tego ten deszcz pada... i obmywa moje myśli, które stają się coraz bardziej przejrzyste. Życie w całej swej prostocie jest czasami aż nazbyt skomplikowane.Wśród tych wszystkich moich niejasnych i niesprecyzowanych wniosków jedno jawi mi się teraz szczególnie wyraźnie: nigdy nie wiesz kto i kiedy okaże się konfidentem.
Tylko czy to taki przypadek czy już hipokryzja?

pod wielkim wrażeniem Van Santa "Last Days"
Komentuj (0)


03.01.2008 :: 00:16
Nowy rok zaczęłam od poukładania pewnych rzeczy licząc na jakiś porządek w moim skołtunionym życiu... na próżno. Lakuny w pamięci nigdy nie świadczą dobrze. Czy można podświadomie pragnąc czegoś, co świadomie się odrzuca? A może w grę wchodzi wygodnictwo asekuranctwo lub rejterada? Słowa podobnie jak śnieg w tym roku jakoś się nie lepią. Układ sił: szkoła-praca-szkoła chyba wymaga pewnego przewartościowania. A z drugiej strony niby czemu mam coś zmieniac? Skąd ta potrzeba wprowadzania ulepszeń wraz z nowym rokiem? Bo co?! Bo tak wypada? Bo to taka ładna linia demarkacyjna? A moze tak owczym pędem, bo wszyscy to i ja... Ech, uciekając od przetartych szlaków i tak człowiek ląduje na tym samym wózku z całą resztą... i gdzie tu miejsce na indywidualizm?
Dużo pytań roi mi sie w głowie a odpowiedzi albo nie ma, albo są idiotyczne... wszystko już było i nowy rok też już był...

Komentuj (5)


16.08.2007 :: 02:08
Czuję się jakoś tak dziwnie... Napięcie które kołatało się po moich zwojach myślowych znikło jak ręką odjął. Co prawda musiałam się popłakac centralnie na dworcu autobusowym, żeby ten stan osiągnąc, ale czego się nie robi dla świętego spokoju... znowu nabrałam dystansu do życia, które ostatnimi czasy, anie mnie nie mierzi, ani też nie rozpieszcza, nabrałam też dystansu do ludzi, którzy mają mnie gdzieś i nie odzywają się do mnie i do tych, którzy byc może nie mają mnie gdzieś ale też się nie odzywają... tak po prawdzie to jedyną osobą, która do mnie dzwoni i pisze jest moja matka... powinnam jeszcze kupic sobie kota, kilka roślin do podlewania i zamieszkac w jakiejś dzielnicy nudnych "starych panien", tak żeby wpasowac się całkowicie w klimat. A co mnie najbardziej przeraża to myśl, że mogłoby mi takie życie odpowiadac...

"Byłem kiedyś istotą lotną i powietrze zapamiętało mnie z tamtych czasów" -China Mieville 'Dworzec Perdido'
Miejmy nadzieję, że powietrze zapamięta mnie z moich lotnych czasów...
Komentuj (0)


08.07.2007 :: 00:37
Jakoś tak zesmętniał mi świat. Nie tęsknię. Nie. I mogłabym się zapierać, a jednak czegoś mi brakuje. Nawet nie kogoś ale czegoś... brakuje mi wspólnych papierosów, wspólnych obiadów, rozmów bez sensu i tych bardziej sensownych...
tak jakby czas się zatrzymał, czar prysł a życie jakoś uleciało... pozostała jakaś stagnacja, marazm i niechęć czegokolwiekrobienia
do tego moja wyobraźnia ostatnimi czasy tworzy jakieś dziwne iluzje, które mieszają mi się z rzeczywistością, wracają do przeszłości i jej duchy ustawiają na mojej drodze... normalnie czasem jak idę ulicą to taki wyimaginowany upiór podnosi mi adrenalinę, serce mam aż w gardle, ściska mnie w żołądku, cała się spinam... by za sekund kilka miraż się rozwiał i nastąpiło wielkie "UF!", przełykamy serducho a drżenie rąk trzeba będzie jakoś uspokoić...
Może rzeczywiście powinnam sobie parę rzeczy w głowie poukładać, ale ani na to czasu ani ochoty... w zasadzie czas by się znalazł ale nerwy już nie te... no, dobra, trochę przesadzam... ale jakby nie było może życie w przeciągu ostatniego roku przeistoczyło się nieco, uspokoiło, znormalniało(przyjmując normy ogólnie przyjęte) i zastało... no bo jak: sobota wieczór a ja w domu, przed kompem siedzę i gram w kurczaki, siedzę sama bo wszyscy inni gdzieś się szlajają, albo powyjeżdżali, nawet nie udało mi się kumpla na piwo wyciągnąć... kurcze! ten spokój i cisza był dobry na jakiś czas, ale za dużo mam szaleństwa wewnątrz żeby to długo znosić...
ech zakończę te smęty cytując Warzechę: "trzeba coś zmienić koniecznie"
Apropos Warzechy: Kto ma mój "Pamiętnik umysłowego"?! Uprasza się o natychmiastowy zwrot!!!

zapoznając się z twórczością muzyczną znajomych eluktrick
Komentuj (1)


01.07.2007 :: 01:16
tja... więc* to tak... to ja jestem tą dziewczyną, która przychodzi do knajpy z całą bandą sparowanych znajomych, jako jedyna ma kości zeszyt i długopis do towarzystwa i ściśle trzyma się zasad, patrzy na świat przez denka od butelek, nie odwraca wzroku, kiedyt wszyscy inni akurat patrzą w inną stronę i nie waży słów, które wypowiada... dodajmy do tego, że rzadko przegrywa w karty (pewnie dlatego, że nosi damę pikową w portfelu;)...
szkoda, że nie można cofnąc czasu, bo mam wrażenie, że potknęłam się o szczęście a nie mogłam go docenic, bo porównywałam je do "wypaczonego ideału"...


*nie zaczynaj zdania od 'więc'
morphine'candy'
Komentuj (0)


13.06.2007 :: 11:02
Nie rozumiem przywiązywania się do rzeczy... i nie potrafię zrozumieć, ale mam nauczkę. Wujek dobra rada radzi: Nie sprzątaj cudzych popękanych kubków, gdyż mogą okazać się potem bezcennym artefaktem lub kością niezgody.
Komentuj (1)


11.06.2007 :: 12:09
Może to i dobrze, że pogoda nie ma wyczucia konwencji narracyjnej, bo zamiast słońca waliły gromy. A ja jakoś skrycie się cieszę, że łoskot nieporozumień i relacje międzyludzkie walące się w gruzy nie są tym razem ani moim udziałem ani moją sprawą. Choć nawet wyłącznie z punktu obserwatora widok ten nie należy do miłych...
Ale! Przecież miało być o pogodzie:P Bo o czym pisać, gdy dawno atrament w kałamarzu wysechł, a ani uczelnia ani praca do pisania nie nastrajają... Ale cóż, spróbuję.
Życie pędzi tylko sobie znanym traktem, upływ dni obserwuję z opóźnieniem zrywając kartki kalendarza... ktoś systematycznie okrada mnie z czasu - tu 7 dni, tam 3... myśli, że nie zauważę?
Chyba wyrzuciłam z siebie nadmiar liter, reszta może następnym razem...

Komentuj (1)


14.03.2007 :: 22:27
Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, komunałów, idiotyzmów, cwaniackich łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe wykształcenie( plus umiejętność trzymania widelca) jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności - to znaleźć skarb."(W. Łysiak)
Jednym słowem ciężko jest znaleźć Palladyna pośród atrap i słupników intelektualnych. Hop, hop Palladynie, gdzie jesteś?
Komentuj (2)


27.02.2007 :: 10:04
Przed 10 rano w Polsce szlak człowieka trafia, gdy budzi się po niecałych 5 godzinach snu, bo ktoś prowadzi szeptem ożywioną dyskusję. Papieros na czczo na uspokojenie nie działa. A sąsiad przechodzi koło człowieka jak koło powietrza by następnie trzasnąć dzwiami tak mocno, jak tylko potrafi. I jak tu lubić wstawać razem z budzikiem?
Komentuj (0)


26.02.2007 :: 15:34
Czytam sobie cudze wiersze na digarcie, wiersze człowieka, który uważa się za znawcę na tyle by oceniać wiersze cudze. Świadoma niskich lotów mego pióra - nie oceniam, czasem komentuję. Ale tak czytam i czytam i myślę sobie "Chłopcze tyś przecie poetą od siedmiu boleści", ale przecież tego nie napiszę... Dużo ludzi uprawia wierszo-kalectwo, ale czy wszyscy muszą się nim dzielić??
Komentuj (0)


26.02.2007 :: 14:50

Komentuj (0)


11.02.2007 :: 19:55
Klawiatura i jej niefunkcjonowanie chwilowe wyprowadziło mnie delikatnie z równowagi... po naprawieniu klawiatury mogę wreszcie odbyć mój wieczór leniuchowania, ostatni wolny wieczór w tym tygodniu, ostatnie wolne chwile przed przymusową wykalkulowaną nauką do egzaminu. Przynajmniej nie muszę się martwić, że mi klawiatura nie działa, chociaż w ramach przerw pewnie będę to praktykować. Może to się nawet dobrze składa ominie mnie cała ta walentynkowa szopka. Poza tym wszyscy są jakoś bardziej przejęci tym jak ja się czuję jako jedyna nieparzysta osoba w towarzystwie, że nie zdają się zauważać, że mi to ani trochę nie przeszkadza. Poza tym kto wie, może ten stan nie potrwa zbyt długo... może tym razem ... może ... ech... Moje urojenia chyba przerastają czasem mnie samą. Gdzieś po drodze coś zgubiłam, i teraz już nawet nie pamiętam co to było, ale cholernie chciałabym to odzyskać...


Grant Lee Philips "Under the milky way"
Komentuj (0)


19.01.2007 :: 18:16
Tak to jest. Człowiek ma dość własnych problemów. Jest czwartek, bardzo leniwy, niewinny czwartek. Normalny dzień by wyjść ze znajomymi na piwo. I niby nie należy oczekiwać żadnych niespodzianek. Ale jak się ich nie oczekuje, to chyba oczywiste, że się pojawiają. Jakim prawem ktoś kiedyś powiedział, że należy brać rzeczy takimi jakimi są? Co ten popapraniec przez to rozumiał, no co? Bo jakoś ostatnio dowiaduję się, że wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej niż myślałam. Muszę koniecznie dorwać tego Murphy’ego co ustanawia te durne prawa, bo czuję się uwięziona w jakiś krąg absurdu. No ale tak szczerze, czy w normalny, niewinny, studencki czwartek, można mówić ludziom rzeczy, które zwijają grunt pod nogami? Zaczynam poważnie podejrzewać, że ta durna sentencja z nowym rokiem w tle też niestety się sprawdza... Albo ja po prostu robię wszystko na opak, nie tak jak powinnam? Więc... wracając do punktu wyjścia -> czym sobie na to wszystko zasłużyłam?

Last haven - "szerokostopy mózg"
Komentuj (0)